Zakwasowa mapa Polski

   Wielokrotnie słyszałam, jak moi dziadkowie lub rodzice wspominali z rozmarzeniem domowy chleb na zakwasie „taki jak kiedyś”. Ten mityczny pokarm charakteryzował się kilkoma cechami: był obecnie niedostępny w sprzedaży, najczęściej wykonany z mąki żytniej, lub mieszanki żyta z pszenicą. Nade wszystko był pieczony na zakwasie, dzięki czemu w przeciwieństwie do współczesnego „miał smak”. Sądzę, że do pieczenia chleba na zakwasie trzeba dojrzeć. Pewnego dnia postanowiłam poszukać informacji na ten temat i jedną pierwszych stron, które wyskoczyły w przeglądarce była zakwasowamapapolski.blogspot.com. Szukałam przepisu na samodzielne wyhodowanie zakwasu chlebowego, a dostałam narzędzie, dzięki któremu mogłam go otrzymać bez żmudnego procesu hodowania i „podtrzymywania przy życiu” w jego wczesnym stadium rozwoju.

   Zakwasowa mapa Polski powstała w 2013 roku z inicjatywy trzech polskich blogerek kulinarnych, które zainspirowały się projektem pana Cuketki, twórcy czeskiej Kváskove mapy. Mapa działa na zasadzie bezpośredniego kontaktu zakwasodawcy z zakwasobiorcą. Dostępna na stronie mapka jest usiana znacznikami, które symbolizują osoby gotowe podzielić się swoją hodowlą. Szukamy dawcy mieszkającego najbliżej nas, po czym kontaktujemy się z nim poprzez adres email dostępny w opisie. Ja umówiłam się z Panią Ewą i już po kilku dniach dostałam od niej mojego nowego pupila. Jest to zakwas żytni z pełnoziarnistej mąki, uznawany za najbardziej wartościowy dla organizmu i odpowiedni dla osób nietolerujących glutenu. Oczywiście natychmiast dokarmiłam zakwas i zabrałam się za pieczenie chleba. Na początek wybrałam przepis Elizy Mórawskiej (dokładnie ten). Wydał mi się najmniej skomplikowany, a najlepszą rekomendacją było określenie go przez autorkę mianem ulubionego.

   Pierwszy chleb wyszedł mi trochę ciężki, ale bardzo smaczny. Obecnie podwoiłam porcję zakwasu i zaczęłam dodawać do ciasta ziarna słonecznika. Wychodzi mi taki chleb, jaki możecie zobaczyć na zdjęciach. Jest rzeczywiście pełniejszy w smaku niż te dostępne obecnie w piekarni, a dodatkowo nie jest barwiony karmelem, napompowany spulchniaczami, utrwalony konserwantami i nie może zawierać śladowych ilości orzechów ziemnych, soi ani jaj. Moje doświadczenia z zakwasową mapą Polski są bardzo pozytywne i polecam skorzystanie z niej każdemu, komu choć raz przeszedł przez myśl pomysł samodzielnego upieczenia chleba. Nie potrzeba do tego ani tradycyjnego pieca chlebowego, ani tym bardziej automatu do wypieku chleba. Wystarczy domowy piekarnik elektryczny lub gazowy, mąka, zakwas i chęci.

Ciąg dalszy przeczytasz w pierwszym wydaniu magazynu antidatum

Łucja