porazińska_12

 

Wy dorośli – to nie wiecie,

co się czasem w izbie plecie…

Czy ktoś rozpoznaje ten fragment? Nie? To teraz łatwiejsza zagadka:

 Z popielnika na Wojtusia

 Iskiereczka mruga:

Teraz chyba już łatwiej, ale nie dla wszystkich. Starsze pokolenia – no powiedzmy – moi rodzice, ale jeszcze i moi rówieśnicy, w nocy o północy, automatycznie odpowiadaliby na to pytanie: Janina Porazińska! A dzisiaj? Kto czyta dzieciom jej poezje, a kto jej utwory baśniowe, opowiadania? Kto odnajduje wartość w utworach, które snują się w rytmie kołysanki, czytane brzmią jak łatwo wpadająca w ucho piosenka. Ta śpiewność i melodyjność, pomijając samą treść i realia utworów, postrzegane są jako anachronizm. Dzieci wolą dynamiczną akcję, świat stworów fantastycznych i demonicznych – inna wrażliwość! Czytając utwory Porazińskiej odnajdujemy realia najbliższego otoczenia, piękno przyrody, środowisko i codzienne realia życia dzieci. To wszystko przeplata się ze światem bajkowym ożywających zabawek i przedmiotów, dobrodusznych zwierząt i przenikających się światów: realistycznego i fantastycznego. Ale to fantazja zaczerpnięta z najbliższego otoczenia, z tradycji podań i legend ludowych. Autorka miała wiarę, że jej czytelnicy są jak tytułowy Wojtuś, do rozbudzenia ich wyobraźni wystarczy zaledwie jedna iskra, strzelająca z płonącego ognia. Autorka bawiła dzieci swymi utworami, ale starała się też je wychowywać, zaszczepiać wartości, przedstawiać wzorce moralne, ale nie moralizując. W świecie jej bohaterów dominuje piękno, dobro i sprawiedliwość. Czy takie wartości, a zwłaszcza taki sposób ich zaszczepiania ceni współczesna pedagogika? Odpowiedź jest dość prosta. Mimo, że Porazińska jest uznanym klasykiem literatury dziecięcej i młodzieżowej, a jej biogramy znajdziemy we wszystkich encyklopediach, choć urodziła się w Lublinie, to na Lubelszczyźnie tylko jedna szkoła obrała ją za swego patrona. Można skwitować to krótko – mamy zbyt wiele sztandarowych postaci, które nadają się na szkolnych patronów. Jest w tym wiele racji, ale jak wynika ze wspomnień samej Janiny Porazińskiej, to właśnie Lublin końca XIX wieku, spokojne życie przy ulicy Rybnej, ukształtowało jej wrażliwość. Choć opuściła miasto w wieku 12 lat i wyjechała do Warszawy na pensje, to pisząc wspomnienia w mocno dojrzałym już wieku, była w stanie nie tylko odtworzyć najważniejsze wydarzenia z życia kilkuletniej dziewczynki, ale i szczegółowa topografię ulicy, domu oraz mieszkania. Zapamiętała nazwiska koleżanek, kolegów, sąsiadów i służących. Zapamiętała też krajobrazy otaczających Lublin pól, lasów i doliny z wijącą się Bystrzycą, które – jak pisze – obserwowała z najwyższych okien kamienicy.

Wkrótce minie 45 lat od jej śmierci – zmarła 3 listopada 1971 r. w Warszawie. Tablicę pamiątkową na domu przy rogu Rybnej i Noworybnej odsłonięto 3 listopada 2009 r., a więc już trochę czasu minęło. Miejsce to jest przystankiem na szlaku lubelskich literatów. Chyba nadszedł czas na odświeżenie pamięci o szacownej Lublinianie. W 1969 r. dzieci wyróżniły ją Orderem Uśmiechu, ale wtedy była jeszcze bardzo poczytną autorką. Może i nasze dzieci znalazłyby w poetyce jej utworów coś dla siebie. Pomóżmy im ją odkryć. To byłaby chyba najgodniejsza forma uczczenia pamięci o niej. A tymczasem – i my duzi i mali – wybierzmy się czasem pod jej kamienicę. Czytając wspomnienia, w zaułkach, w drewnianych gankach od strony podwórka, znajdziemy jeszcze tak wiele z realiów zapamiętanych przez małą Jankę. A przecież od tamtych chwil minęło już sto lat.

Andrzej

Serdecznie dziękujemy  Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej im. Hieronima Łopacińskiego za udostępnienie zbiorów książek Janiny Porazińskiej.