truskawki4

 

Praktycznie co roku w maju można usłyszeć opinie, że nie będzie truskawek lub będą bardzo drogie. A to za zimno, a to znów za mało słońca. Ostatecznie truskawki zawsze są i w szczycie sezonu można się w nie zaopatrzyć mając w kieszeni tylko drobniaki.

Choć truskawka to tak naprawdę nie owoc, a przekształcone dno kwiatowe (owocami są pestki na jego powierzchni), pozostańmy przy zwyczajowej nomenklaturze. Mogę więc śmiało stwierdzić, że są to moje ulubione owoce wczesnego lata – piękne, jędrne, o wyraźnej strukturze, pachnące pełne smaku i tak bardzo sezonowe. Zamrożone stają się tylko marnym cieniem siebie samych, więc podobnie jak szparagami staram się nimi nacieszyć, gdy są w najlepszej formie.

W kwietniu i maju ślinię się do tych importowanych, ale wiem, że nie ma sensu ich kupować. Są przesiąknięte chemią, twarde i smakują jak surowy ziemniak. Pod koniec maja napięcie sięga już zenitu i zaczynam intensywniej niż zwykle wydeptywać ścieżkę do warzywniaka w oczekiwaniu na polskie truskawki. Te pierwsze, gdy już się pojawią, są zwykle dość twarde i mają mało intensywny smak, ale i tak bardzo cieszą. Niedługo po nich nastają te idealne, odpowiednio miękkie, których smak, zapach i kolor wysyciły się na słońcu. W tym okresie wracam do domu co chwila wtykając nos do siatki, w której mam bezcenne owoce.

Moim zdaniem najsmaczniejsze są surowe, tylko umyte. Wtedy można najpełniej poczuć ich smak. Nie zawsze jednak mamy czas na długotrwałe delektowanie się i tu do gry wkraczają koktajle. Dzięki nim można w dość krótkim czasie skutecznie przyswoić pół kilo truskawek i 2-3 dojrzałe banany. Siła takiego miksu tkwi w prostocie. Banan „zabiela” truskawki lepiej niż mleko oraz słodzi skuteczniej (i dużo zdrowiej) niż cukier.

Jeżeli jednak definitywnie nie lubicie surowych owoców, lub zwyczajnie pod koniec sezonu wychodzą Wam one bokiem, koniecznie wypróbujcie choć jeden z przepisów, które zaprezentuję Wam w tym numerze.

Od kiedy wypracowałam swój idealny sposób na babeczki, piekę je ze wszystkimi sezonowymi owocami i nie tylko. To ciasto jest miękkie, ale bardzo zwarte, puszyste, ale nie sypie się i nie zatyka, jak to czasem w babeczkach bywa. Wspaniale jest zatopić w nim kwaskowate owoce i jakiś słodki lub chrupiący dodatek. Można je posypać kruszonką, krystalicznym cukrem lub udekorować kremem. Ja najbardziej jednak lubię same, ponieważ wtedy nic nie zakłóca idealnego połączenia sprężystego ciasta, rozpieczonych owoców i dodatków. Pole do popisu jest jednak nieograniczone.

 

Babeczki z truskawkami i czekoladą

Na ciasto:

  • 2,5 szklanki mąki pszennej
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 szklanka cukru białego/ brązowego lub ksylitolu
  • 1 jajko
  • 1/3 szklanki oleju rzepakowego lub kokosowego
  • 2 łyżeczki esencji waniliowej
  • 1 szklanka maślanki

Dodatki:

  • 300-500 g truskawek
  • tabliczka czekolady mlecznej lub białej

W dużej misce mieszam cukier, jajko, olej, wanilię i maślankę. Do drugiej miski odmierzam mąkę, sodę i proszek. Umyte i odszypułkowane truskawki kroję na ćwiartki lub połówki, a czekoladę kruszę. Wsypuję dodatki do mokrych składników i dodaję suche. Mieszam drewnianą łyżką tylko na tyle, aby składniki z grubsza się połączyły. Nie używam miksera. Gotowe ciasto wykładam do papilotek i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 200°C na 20-25 minut. Upieczone babeczki wyjmuję z papilotek (używam silikonowych) i studzę na kratce (tak, jasne). Z przepisu wyjdzie Wam około 16-18 babeczek.

Drugi przepis jest moim odkryciem tegorocznego sezonu. Stanowi on idealne połączenie kruchego maślanego ciasta, kremowego serka mascarpone i pachnących świeżych truskawek. Całość jest dość delikatna, więc nieszczególnie nadaje się do transportu, ale to przecież tym lepiej, bo będziecie mieli pretekst, aby zjeść całą w domowym zaciszu.

 Tarta z truskawkami i kremem mascarpone

Ciasto:

  • 150 g mąki
  • 100 g masła
  • 50 g cukru pudru
  • 1 żółtko

Krem:

  • opakowanie serka mascarpone
  • 200 ml. Śmietanki 30-36%
  • 3-4 łyżki cukru pudru
  • ekstrakt waniliowy

Dodatki:

  • pokrojone w ćwiartki truskawki

Przygotowuję kruche ciasto szybko siekając zimne masło z resztą składników, formuję z niego kulkę, zawijam w folię i wkładam na 30 minut lub dłużej do lodówki. Po tym czasie wylepiam nim dno tortownicy lub formy na tartę, nakłuwam ciasto i piekę w 200°C aż mocno się zrumieni. W tym czasie przygotowuję krem: ubijam śmietankę i mniej-więcej w połowie dodaję do niej serek. Ubijam aż masa będzie sztywna. Na koniec dodaję stopniowo cukier i wanilię miksując na niskich obrotach. Krem chowam do lodówki. Gdy ciasto wystygnie, wykładam na nie połowę masy, na której układam owoce. Czynność powtarzam tworząc drugą warstwę  i podaję.

Koniecznie przeczytaj całe czerwcowe wydanie magazynu antidatum.

Łucja