witkowski_2_3

Dom dochodowy mjr Jan Jerzy Bracławski-Herman, ul. Akademicka 5 – 1936r.

 

Witkowski był architektem i planistą, który odcisnął silne piętno na krajobrazie Lublina. Na uwagę zasługuje tym bardziej, że był również silną osobowością o bardzo szerokich humanistycznych horyzontach. Tego, jak mi się wydaje, bardzo brakuje we współczesnym wykształceniu większości przedstawicieli jego profesji.

Urodził się w 1904 roku w ubogiej rodzinie, w niezbyt eleganckiej dzielnicy Lublina – Piaski. Otrzymał jednak bardzo staranne wykształcenie humanistyczne w renomowanym Gimnazjum Filologicznym im Stefana Batorego, które ukończył w 1923 roku. Zdolności plastyczne rozwijał pod okiem znanego lubelskiego artysty Witolda Boguskiego, który był jego nauczycielem rysunku. Wykazywał duże zainteresowania kulturą antyczną i szczególny talent językowy Jego gimnazjalnym kolegą był m.in. Stanisław Jacek Magierki, z którym przyjaźń  przetrwała całe życie. Łączyła ich wspólne pasje – fotografia i historia rodzinnego miasta. Studia podjął Witkowski w Krakowie, na Wydziale Budownictwa w Wyższej Szkole Przemysłowej. Wykładali tu w tym czasie wybitni profesorowie, architekci Władysław Ekielski i Józef Pokutyński. Studiów jednak nie ukończył, zapewne z powodu kłopotów materialnych, bo już w 1926 roku rozpoczął pracę w Zarządzie Miasta Lublina. Posada ta zapewniała środki utrzymania, ale i dawała możliwość zdobycia wszechstronnego doświadczenia zawodowego. Życie zawodowe łączył jednak z dalszą nauką, którą kontynuował na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Dyplom inżyniera architekta uzyskał dopiero w 1944 roku, jednak już w 1928 roku, po złożeniu stosownych egzaminów państwowych, uzyskał uprawnienia projektowe oraz do kierowania budową. Szlify zawodowe w Wydziale Budownictwa w Zarządzie Miasta zdobywał pod kierownictwem inżyniera architekta Ignacego Kędzierskiego, obok którego dla Lublina projekty wykonywali inni uznani architekci, Bohdan Kelles-Krauze, Stanisław Łukasiewicz.

W latach 1925-26 zrealizował pierwsze samodzielne projekty: dwór w Krzywdzie i dom lekarza Feliksa Słowikowskiego w Lubartowie. Oba utrzymane w tak modnym wówczas stylu dworkowym, który był jednym z nurtów poszukiwań stylu narodowego w architekturze polskiej po odzyskaniu niepodległości. Pierwszy okres w jego twórczej pracy, zamykający się wybuchem wojny, choć i podczas okupacji pozostawał zawodowo aktywny, był wyjątkowo obfity w projekty – ponad osiemdziesiąt, w większości zrealizowanych. Cechuje je niesłychana różnorodność; od obiektów użyteczności publicznej, budynków przemysłowych, kościołów i kaplic, po domy mieszkalne – jednorodzinne i wille oraz kamienice. Musiał posiadać wysokie kwalifikacje, skoro cieszył się dużym zaufaniem swego przełożonego inżyniera Kędzierskiego. To dzięki niemu otrzymał wiele zleceń. Zapewne też zdobył renomę wśród miejskich architektów, skoro także prywatni zleceniodawcy ze średnich i zamożnych kręgów lokalnej społeczności powierzali mu projektowanie i budowę swoich domów oraz willi. Te wyrastały najczęściej w nowopowstającej zachodniej dzielnicy miasta i w jego centrum. Wiele z nich nosi wyraźne znamiona modernizmu, co świadczy o otwartości i artystycznych ambicjach także samych inwestorów. Witkowski starał się sam nadzorować proces budowy, tak, aby zachowano pełną zgodność realizacji z jego projektami. W kilku przypadkach odszedł od tradycyjnej techniki budynków w mniejszej skali, na rzecz nowoczesnej technologii żelbetowej. Doskonałymi tego przykładami są: dom dla Jana Świeckiego i Stanisława Papierkowskiego przy ul. Lipowej 22, zaprojektowany w 1930 roku; willa ks. Ludwika Zalewskiego przy ul. Granicznej, z 1931 roku; willa z 1932 r., dla doktora Cypriana Chromińskiego przy ul Ogrodowej, czy zaprojektowany dla siebie i rodziny w 1937 r. dom przy tej samej ulicy. Mniej awangardową formę otrzymał duży dom dochodowy przy Żwirki i Wigury, zaprojektowany w 1939 r. dla Jana Krause. W dzielnicach peryferyjnych z reguły powstawały domy lub nadbudowy mniej okazałe i bardziej tradycyjne w swych rozwiązaniach stylowych.

Najciekawszym projektem z tego czasu – 1935r.  w kategorii budownictwa publicznego był budynek szkoły bliźniaczej nr 1 i 14, przy ul. Kunickiego 116. To typowa dla modernizmu międzywojennego bryła z płaskimi dachami i ciągami gęsto rozłożonych poziomych okien, z centralnie usytuowanym pionowym ryzalitem. Rytmy poziomych i pionowych podziałów podkreślono okładzinami z brązowych, klinkierowych płytek. Obiekt wyposażono zarówno w salę gimnastyczną, jak i mieszkania dla nauczycieli. Jeszcze nowocześniej wyglądał modernistyczny budynek kawiarni na nadwiślańskim bulwarze w Kazimierzu Dolnym, zaprojektowany w 1929 r. Bardziej efemeryczny charakter miał kompleksowy projekt oprawy wystawy „Len Polski i Lubelski Przemysł Ludowy”, która odbyła się w 1935 r. na placu przed i w Domu Żołnierza przy ul. Żwirki i Wigury. Pokazywała ona potencjał polskiego przemysłu lniarskiego w awangardowej oprawie plastycznej naszego architekta. Najbardziej widocznym jej elementem była brama wjazdowa na wystawę. Tu mógł sobie on pozwolić na większą śmiałość, projektując architekturę okazjonalną.

W okresie międzywojnia Witkowski wykonał także kilka projektów kościołów. Jeden z nich zasługuję na szczególną wzmiankę: Starościn – kościół parafialny pw. Matki Boskiej Anielskiej z 1930 roku. Chociaż zatwierdzony przez Kurię Biskupią i władze województwa, samym parafianom wydał się zbyt awangardowy, dlatego już w trakcie budowy wprowadzono daleko idące zmiany. To sprawiło, że konsekrowana w 1939 roku świątynia daleko odbiegała od wizji autora jej projektu.

Z lat okupacji pochodzą duże projekty w zakresie architektury przemysłowej, głównie rozbudowa Cukrowni Lublin, Rejowiec i Garbów.

Obok prac planistycznych jego życie w tym czasie obfitowało w inne wydarzenia: odbył kilkumiesięczną podróż po Italii, gdzie poznawał głównie dawną kulturę. Podróż utrwalił na zachowanych zdjęciach i w listach do lubelskich przyjaciół. Potem odwiedził kolejno Danię – gdzie zapoznawał się z architekturą nowoczesną, a następnie Niemcy, Czechosłowację, Turcję i Palestynę. Kilka lat później wyjechał do Grecji. Owocem zagranicznych wypraw były publiczne wystawy fotografii i odczyty. Doświadczenia z podróży przeniósł nie tylko na coraz śmielsze projekty w duchu modernizmu, ale i metody ochrony zabytkowej substancji Lublina. W 1935 roku został członkiem Rady Artystycznej miasta, sekretarzem jej sekcji architektonicznej. Warto wspomnieć, że przewodniczącymi Rady byli kolejno tak uznani znawcy sztuki dawnej i zagadnień ochrony zabytków jak Ksawery Piwocki i Józef Dutkiewicz.

Ciąg dalszy artykułu pzreczytasz w najbliższym wydaniu magazynu antidatum.

Andrzej