Od jakiegoś już czasu na rynku księgarskim dostępna jest książka – album „Renesans Lubelski” wydawnictwa „Boni Libri”. Książka ta powinna być obowiązkową lekturą wszystkich mieszkańców Lubelszczyzny, a już na pewno tych, którzy czują się lokalnymi patriotami. Bo też specyficzny typ architektury, wykształconej na obszarze szeroko rozumianej Lubelszczyzny w schyłkowych dziesięcioleciach XVI i w XVII wieku tworzy zjawisko o lokalnej specyfice. Nie jest to lektura wymagająca szczególnego przygotowania z zakresu historii sztuki. Jej główna wartość to zdjęcia – wszak jest to album, więc nie może być inaczej. Ich autorzy Adam i Marcin Bujakowie – zwłaszcza pierwszy z nich, są doskonale znani czytelnikowi. Gwarantują też najwyższy poziom zdjęć w tak trudnym temacie jak architektura. Adama Bujaka znamy doskonale, jest przecież obecny w polskiej fotografii od kilku dziesięcioleci. Jak widać, także przedstawiciel młodszego pokolenia Bujaków chce kroczyć podobną drogą. A efekty tej współpracy? Oceńcie Państwo sami.

   Połączenie w spojrzeniu na architekturę ujęcia własnego z walorami dokumentacyjnymi fotografii daje efekt znakomity. Nie jest to rozbuchany kreacjonizm, właściwy niektórym artystom, którzy fotografując architekturę pokazują tylko siebie. W zdjęciach Bujaków jest czytelny szacunek do tematu, wiedza i zrozumienie architektury. Widzimy też osobiste podejście do ujęć i przeżycia architektury. Jest nastrój i natura, bo przecież architektura jest sztuką kształtowania przestrzeni. Widzimy lubelski krajobraz, ulice i zaułki miast i miasteczek. Za sprawą zdjęć Bujaków Renesans Lubelski nie jest tylko wypreparowanym konstruktem naukowego warsztatu historyka sztuki, jest częścią naszego dziedzictwa, ważnym składnikiem krajobrazu kulturowego Lubelszczyzny. Słowa uznania dla pomysłodawcy i autora koncepcji, jednocześnie wydawcy- Leszka Dulika. Nikt dotychczas nie pokazał naszej lokalnej architektury w tak atrakcyjny i kompetentny sposób.

   Jeśli mamy potrzebę zapoznać się ze fenomenem renesansu lubelskiego, zacznijmy właśnie od tego albumu. Studiowanie go da nam pewien zakres fachowej wiedzy, ale też dużą przyjemność. Jeśli rozbudzi on naszą ciekawość, sięgniemy po dalsze lektury. Wybrana bibliografia zamieszczona została na końcu. Historyczny rys zjawiska renesansu lubelskiego zawarty został we wstępie Tadeusza Adamka. Warto przez niego przebrnąć, choć zapewne specjaliści od architektury nowożytnej polemizowaliby z wieloma tezami autora. W moim przekonaniu, wielką wartością publikacji jest sposób zredagowania podpisów do zdjęć. Nie identyfikują one jedynie przedstawionych obiektów, ale wprowadzają w cechy tej architektury. Mimo swej lapidarności mają charakter analityczny. Konfrontując podpis ze zdjęciem uczymy się rozumieć architekturę. Stopniowo i bezboleśnie przyswoimy sobie także fachową terminologię. Może więc skorzystajmy z zachęty Leszka Dulika, zawartego w słowie od wydawcy. Dajmy zaprosić się na podróż po Lubelszczyźnie, do miejsc, w których przed czterystu laty powstały dzieła, które ze względu na swą lokalną specyfikę są obecnie określane mianem renesansu lubelskiego. Sądzę, że może to także być świetny pomysł na wakacje. Co więcej, pomysł który nie wymaga angażowania dużych środków finansowych i wykrojenia sporego kawałka z bezcennego urlopu. Spróbujmy się rozejrzeć i zlokalizować najbliższe obiekty. Czasami wystarczy jedna godzina, wygodne byty i rower. W przypadku większych dystansów samochód lub autobus. Zróbmy to z albumem pod pachą, a najlepiej przestudiujmy go przedtem w domu. Spróbujmy, może nas to wciągnie. Czy pamiętacie Państwo przysłowie, które czasami bywa przytykiem: cudze chwalicie…

Ciąg dalszy przeczytasz w pierwszym wydaniu magazynu antidatum

Andrzej