nieak2

 

Lubelski sezon kinowo – teatralny dziewięćdziesiąt lat temu był obfity w elektryzujące spektakle i światowej klasy produkcje filmowe. W sprowadzaniu nowości przodował kino-teatr Colosseum, z którym konkurował przybytek pod szyldem Corso. Reklamy obu kin znajdowały się na pierwszej stronie każdego wydania Głosu Lubelskiego. W tym z dnia 16 lutego 1925 roku czytamy:

Wielki Kino-Teatr Colloseum

Dziś ostatni dzień – film nad filmy – nareszcie w Lublinie

Kto jeszcze nie widział niech się spieszy

NIBELUNGI

Wspaniałe legendarne arcydzieło przekraczające granice najśmielszych wyobrażeń – w 10 aktach

= Dla młodzieży dozwolony =

Wejścia ulgowe nieważne

Muzyka ściśle zastosowana pod batutą prof. STEMBROWICZA

Początek I seansu o godz. 4-ej.

UWAGA!

Wyświetlanie obydwu obrazów z cyklu „Nibelungi” na jednym seansie jest fizyczną niemożliwością. Trwałoby to pięć godzin. Wobec tego obydwa obrazy razem wyświetlane nie będą.

Trzy tygodnie później na afiszu tego samego kina zagościł kolejny niezwykle zachęcający obraz:

Wielki Kino-Teatr Colosseum

Przepych!   Wspaniały film najnowszej produkcji   Przepych!

MACISTE niezwyciężony

Niebywała wystawa! Fascynująca treść!

W rolach głównych: posągowo piękna Helena Sangro i Sacta i najsilniejszy człowiek świata B. Pagano

Akcja rozgrywa się na Rivierze w zamkach, pałacach, dancingach

Ilustr. Muzycz. Pod batutą prof. Stembrowicza.

Początek 1925 roku był zaskakująco podobny do obecnego nie tylko ze względu na ruch w kinematografii, ale i pogodę. Warunki meteorologiczne panujące w drugiej połowie lutego wprawiły w zdziwienie zapewne nie tylko jednego z redaktorów Głosu Lubelskiego. Z artykułu pod tytułem „Drogi podsychają” dowiadujemy się, że „Panujące od szeregu dni pogoda i ciepło przyczyniły się znakomicie do osuszenia błotka lubelskiego, nie tylko na ulicach princypialnych ale nawet w zaułkach i na przedmieściach”. Obecnie, gdy narzekamy na dziurawe drogi, nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, z jakimi warunkami na szosach musieli się zmagać nasi przodkowie przed epoką dróg asfaltowych. To nie koniec pozytywnych skutków suchej pogody. Okazuje się, że „nie tylko miejskie ulice doświadczyły na sobie te błogosławione skutki pogody. Drogi gruntowe, owe słynne „drogi polskie” podeschły również ułatwiając dowóz produktów do miasta.” W zakończeniu autor artykułu zapytuje „czy wszystko w tym roku będzie się układać tak anormalnie? Ciekawe.”

Jakby w odpowiedzi na jego pytanie, w wydaniu z 5 marca pojawia się artykuł „Zwiastuny wiosny”, w którym dowiadujemy się, że anormalna pogoda miała wpływ nie tylko na stan dróg, ale i na życie dzikich zwierząt. „Donoszą o pojawieniu się młodych zajęcy, co w normalnych warunkach następuje zwyczajnie pod  koniec marca. W tym roku jednak z powodu niezwykłej ciepłoty miesiąca stycznia, odbywały się gody zajęcze już w tym miesiącu.” Kolejnym zwiastunem wiosny było pojawienie się na początku marca skowronków. Na koniec redaktor niepokoi się „byle tylko trzej święci w miesiącu maju nie zechcieli okazać swej mroźnej potęgi”, czego nam wszystkim z całego serca życzę i w tym roku!

Ciąg dalszy przeczytasz w marcowym wydaniu magazynu antidatum.

Łucja