Kiedy czytam lubelskie gazety codzienne z grudnia 1924 roku, uderza mnie jedna różnica pomiędzy ich zawartością, a tym, co obecnie oferuje nam większość mediów. Dziewięćdziesiąt lat temu nikt nie bombardował odbiorców nieskończoną ilością nawiązań do świąt Bożego Narodzenia. Trafiłam też na tylko jednego reklamodawcę, który odwoływał się do nadchodzących świąt. W pierwszym tygodniu grudnia pojawiło się kilka informacji na temat organizowanych dla dzieci mikołajek. Dorośli zajmowali się raczej sprawami życia codziennego i nie da się w prasie odczuć atmosfery przedświątecznej gorączki. Jest w niej za to dużo ciekawych i momentami bardzo zabawnych ogłoszeń, które z radością przytoczę.

Na pierwszej stronie Głosu Lubelskiego z dnia 25 listopada 1924 roku znajdujemy elektryzującą informację:

„Wielki kino-teatr Colosseum

Triumf polskiej sztuki kinematograficznej

Dramat Hańby, Łez i Krwi

O CZEM SIĘ NIE MÓWI

Wybitnie sensac., erotyczny dramat w 8 akt. Z prologiem według genjalnego utworu Gabryeli Zapolskiej

W rolach głównych Jadwiga Smosarska i Kazimierz Justian

Muzyka ściśle zastosowana – pod batutą prof. Stembrowicza

Ceny miejsc: Zł. 1.50, 2.00, 2.50, 3.00”

Na kolejnych stronach możemy znaleźć dużo mniej dramatyczną, ale za to realistyczną relację z sąsiedzkiej bójki zatytułowaną „Delikatne szturchnięcie”.  Jej autor donosi, że w „niedzielę ubiegłą” pomiędzy dwoma sąsiadami „zamieszkałymi przy ulicy Foksalnej N°2 – Józefem Kosiorem i Janem Krysiakiem, (…) wynikła sprzeczka”, podczas której „żywszy temperamentem Kosior, jak sam stwierdził szturchnął delikatnie Krysiaka młotkiem po głowie”. Na szczęście Pogotowie Ratunkowe udzieliło poszkodowanemu pomocy i zostawiło go pod opieką rodziny.

W kolejnym wydaniu Głosu jeden z redaktorów zapytuje „Kiedy pojęcie złotego wyruguje ostatecznie pojęcie złotówki?”. Nie każdy jest znawcą historii polskiej waluty, dlatego stwierdziłam, że prawdopodobnie tak jak mnie, czytelników może zainteresować, iż w 1924 roku „dzięki pewnej analogii w nazwie złotego dzisiejszego do złotówki przedwojennej liczącej tylko 30 groszy, włościanie nasi dotąd jeszcze nadają wartości złotemu równą złotówce przedwojennej”. Działo się tak tym bardziej, że „domokrążcy i drobni handlarze miejscy i wiejscy”, utwierdzali ich w tym przekonaniu „robiąc na nieświadomości kmiotków niezłe interesy”. Autor jako przykład przytacza następującą sytuację: „kobieta na targu żąda za garnek śmietany półtora złotego. Sprytny przekupień żydowski zapytuje: półtora złotego to znaczy 45 groszy?ino tak – odpowiada babina. Złoty interes.” Na koniec redaktor stwierdza, że jedynym lekarstwem na tego rodzaju oszustwa jest wprowadzenie pieniądza złotego i srebrnego, gdyż „włościanie po wadze i objętości srebrnej monety dwuzłotowej np. nauczą się w należyty sposób cenić złoty i nie dadzą się więcej oszukiwać zrywając na zawsze z analogią do przedwojennej złotówki”.

Na początku wspomniałam, że natrafiłam tylko na jedną reklamę odnoszącą się bezpośrednio do świąt Bożego Narodzenia. W gazecie z 30 listopada, pod chwytliwym tytułem „Zawiadomienie”, czytamy: „Niniejszym mam zaszczyt zawiadomić Szanowną Klientelę, że z powodu nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia, każdy może zrobić miłą niespodziankę na gwiazdkę dla swoich krewnych, znajomych i kolegów obstalowując w naszym zakładzie portret. Specjalność naszej firmy wykonywanie portretów sepiowych, kretkowych i olejnych, po cenach niskich i na raty. Wytwórnia portretów Foksal 47. Z poważaniem, C. Bagiński”.

Jakiś czas temu rozpętała się mała burza, gdy magazyn Kuchnia wśród polecanych produktów zamieścił reklamę sosów i zup w proszku. Zgadzam się z powszechną opinią, że magazyn strzelił sobie w stopę zamieszczając reklamę absolutnie sprzeczną z ideą czasopisma kulinarnego. Gazeta codzienna, to jednak nie magazyn dla smakoszy, dlatego już 90 lat temu zamieszczała tego rodzaju ogłoszenia:

„Baczność!

Wyśmienite wyroby krajowe.

Jeżeli chcecie mieć na deser smaczną i tanią leguminę lub dobre ciasto i pieczywo, to wypróbujcie i żądajcie wszędzie ogólnie uznanej marki Luba.

Lubomin

Proszki na budyń różnych smaków

Proszek na sos waniljowy

Cukier waniljowy i cytrynowy

Do nabycia nieomal we wszystkich składach spożywczych, kolonjalnych i aptecznych.”

Ciąg dalszy przeczytasz w grudniowym wydaniu magazynu antidatum.

Łucja