Dziewięćdziesiąt lat temu, w sierpniu 1924 roku, na Lubelszczyźnie grasowała banda Badaczy Pisma Świętego. W Głosie Lubelskim z 10 sierpnia możemy przeczytać, że „Od pewnego czasu t.zw. badacze (partacze) Pisma Świętego rekrutujący się przeważnie z półanalfabetów rozwinęli wśród ciemnego ludu powiatu lubelskiego intensywną robotę.” Miejscem tej intensywnej roboty miały być głównie gminy Zemborzyce i Piotrków. Badacze „obrali sobie z pośród małorolnych gospodarzy pomocników do prowadzenia masońsko-bolszewicko-żydowskiej roboty”. Redaktor, który sam podpisał się jako „Zetes”, wymienia tych gospodarzy z nazwiska wraz z miejscem zamieszkania. Dalej możemy przeczytać o działalności posłanników: „ludzie ci zaopatrzeni w obfitą ilość rozmaitych broszur i odezw, nieświadomie propagują sektę partaczy pisma świętego, obchodząc okoliczne wsie i zaścianki i temsamem demoralizują nasz poczciwy lud. Autor artykułu zaznacza, że na tę działalność powinno zwrócić uwagę duchowieństwo oraz władze policyjne i w świętym oburzeniu argumentuje, że „nie można pozwolić zwarjowanej jakiejś klice na bezkarne demoralizowanie uczciwego ludu polskiego i co rychlej należy położyć kres zbrodniczej robocie niepoczytalnych ludzi”.

Podczas, gdy partacze pisma świętego bałamucili „ciemny lud”, w Lublinie ogromną popularnością cieszył się spektakl pod tytułem „Dziewczę z Abisynii” wystawiany przez Wielki Kino-Teatr „Colosseum”. Był to „dramat w 6 częściach”, w którym brylowała „urocza Klara Joung, premjowana piękność Stanów Zjednoczonych”.

Innym obleganym wydarzeniem kulturalnym była inscenizacja utworu scenicznego Gustawa Lawiny pt. „Dożynki”, która odbyła się 15 sierpnia „na Czechowie, obok Sławinka”. Z zapowiedzi dowiadujemy się, że „oryginalność pomysłu samego utworu i malownicza okolica, w której sztuka powyższa zostanie odegrana, oraz bogate stroje ludowe dadzą przyjemną i miłą całość (…)”.

W wydaniu Głosu z 14 sierpnia, tuż obok hasła „Reklama jest dźwignią handlu i przemysłu”, pojawia się anons „Piegi radykalnie usuwa od 20 lat znany krem Lord”. Współcześnie taki kosmetyczny radykalizm brzmi złowieszczo, zwłaszcza w stosunku do piegów, które uznawane są raczej za urocze, a nie szpecące.

Ciąg dalszy przeczytasz w trzecim wydaniu magazynu antidatum

Łucja