nieakt_17_2

 

Czupurny przedsiębiorca

Na początek listopadowych nieaktualności rzecz o emancypacji kobiet ironicznym okiem jednego z redaktorów Głosu Lubelskiego. W wydaniu z 26 października 1925 roku czytamy, co następuje: „Nie chcą pozostać w tyle. Dążąc do emancypacji płeć piękna i w nadmiernem spożywaniu alkoholu, nie chce pozostać w tyle. Najlepszym tego dowodem, jest zestawienie sporządzonych protokułów za opilstwo. Na 12 osób pociągniętych do odpowiedzialności za zbyt drażliwą wesołość wskutek wychylenia nadmiernej ilości kieliszków „pocieszycielki” znajduje się aż 5 kobiet”. Ta krótka notka po raz kolejny ukazuje, jak przekłamane jest stwierdzenie o upadku „naszych czasów”. Mówi się, że niegdyś kobiety piły tylko dyskretnie, w ukryciu, a „dzisiejszą młodzież” uważa się za „rozhamowaną”. Są to moim zdaniem wierutne bzdury – starszym wydaje się, że kiedyś było lepiej, a jedyną różnicą jest fakt, że to oni byli wtedy młodsi.

Na rynku pracy w okresie międzywojennym też nie było tak różowo, jak mogło by nam się wydawać. W gazetach co jakiś czas pojawiają się wzmianki o braku miejsc pracy, zwłaszcza dla młodych ludzi, a także historie nieuczciwych pracodawców takie, jak ta zatytułowana „Czupurny przedsiębiorca”. Dowiadujemy się z niej, że „Przedsiębiorca malarski p. Baranowski Piotr (Dolna 13) wykonujący roboty malarskie w gmachu Urszulanek otrzymawszy należność zwlekał z wypłatą robotnikom, a gdy ci się upomnieli, – zagroził jednemu z nich Więckowskiemu Cyrylowi pobiciem. Szanujący się pracodawca tak nie postępuje.” Zgadzamy się z redaktorem w tej ostatniej kwestii.

Pomimo ogromnych zmian, jakie w infrastrukturze ulicznej Lublina zaszły przez ostatnie dziewięćdziesiąt lat, niektóre niebezpieczne miejsca pozostały takie do dziś. O dzisiejszym Rondzie Lubelskiego Lipca, które jest jednym z najbardziej korkujących się węzłów komunikacyjnych, w Głosie czytamy tak: „Groźny węzeł. Najgroźniejszym węzłem w najbliższej przyszłości w ruchu ulicznym będzie zbieg ulic Foksalnej, Fabrycznej, Zamojskiej i Alei Zygmuntowskich. Ruch na tym odcinku przez otwarcie choćby nawet częściowo ulicy „przez łąki” podniesie się o jakieś 20-30%. Dziś już węzeł ten przedstawia się wprost niebezpiecznie. Onegdaj byliśmy świadkami zatamowania bieżni przez dwa wozy automobilowe ciężarowe i jeden taksis, dwa wozy z barakami, jeden z wysoko naładowanem drzewem i na dobitek nadjechały dwa autobusy. Na środku leżał wywrócony wóz z jabłkami. I tak groźne „stop” co pół godziny co godzinę. A na środku latarnia gazowa i przy niej stójkowy wskazujący „okrężne” ruchy. Póki czas przeto należy ulicę rozszerzyć. Miejsca aż nadto – przesunąć chodniki o jakie 4 metry w kierunku łąk i stworzyć możność życia dla tego węzła. Ale o tem trzeba było wcześniej pomyśleć i nie czerpać natchnień li tylko z dziennika. Czy tylko my mamy kłaść łopatą, a inicjatywa samorządowa ma stać w portierce magistrackiej?” Podpisano: Lumen.

Tym, którzy wciąż poszukują swojego pomysłu na biznes i wysoki zarobek, polecamy:

CHMIEL

źródło bogactwa

-dziedzina przemysłowego rolnictwa

-zasługuje na baczną uwagę większych własności rolnych

TYK sosnowych, kilkadziesiąt tysięcy – do sprzedania.

Regulówkę kombinowaną – stosować

na glebach ścisłych i słabo przepuszczalnych.

Informacji udziela bezpłatnie

KAROL THIELE, 3 Maja 20, m. 8

W kronice kryminalnej zawsze znajdzie się coś zabawnego, dlatego dziś przytoczę Wam cytat z wydania z 5 listopada 1925 roku: „Grubsza kradzież w trafice na Foksalnej. Jacyś nieznani filateliści i amatorzy kolekcjonowania blankietów wekslowych, korzystając z zamieszania, skradli w hurtowni tytoniowej przy ul. Foksalnej N°21teczkę ze znaczkami pocztowymi oraz czyste blankiety wekslowe, ogólnej wartości 700 zł. Oryginalnych złodziejaszków poszukuje policja.”

Na koniec, w nawiązaniu do artykułu „Się dzieje!” z niniejszego wydania magazynu antidatum, anons dotyczący tak ukochanej przez dzieci i młodzież czystej owczej wełny:

WEŁNA JEST DZIŚ ZA TANIA

aby ja sprzedawać. Najlepiej kalkuluje się jej przeróbka lub wymiana na materiały,

co uskutecznia w każdej ilości

MECHANICZNA PRZĘDZALNIA I TKALNIA WEŁNY ROMANA ŻUROWSKIEGO

Wyrabia z czystej owczej wełny materjały grubsze, na wzór „sławuckich” na burki,

kurtki, mundury, liberje, buty zimowe, koce, derki na konie.

Gotowe burki i kurtki ze sukna „Halina”. Proszę żądać próbek i cenników.

Łucja