cartofelek22

Mówi się, że wystarczy zapał, otwartość i chęć do pracy, aby założyć fabrykę zrobić coś wartościowego dla siebie i dla innych. Dobrym przykładem na potwierdzenie tej tezy jest działalność Ani Wilczewskiej i Przemka Lewickiego. To dwoje młodych ludzi, którzy lubią gotować. Z czasem wzrastała w nich potrzeba pozyskiwania jak najlepszych produktów do realizacji kulinarnych fantazji i w tym właśnie momencie objawiła się ich wyjątkowość. Nie poszli na skróty. Zdobyli listę rolników działających na Lubelszczyźnie, którzy hodują ekologicznie. Nie wystarczyło im zapewnienie, że „jabłuszka, jajeczka ekologiczne”, chcieli certyfikatów. W ten sposób trafili na ludzi, którzy nie tylko produkują ekologicznie, ale także żyją swoją pracą i umieją zarazić innych pasją. Ania i Przemek doszli do wniosku, że skoro kupują warzywa i owoce dla siebie, to dlaczego nie mieliby przywozić ich również dla innych. Tak powstał cartofelek.pl.

Raz w tygodniu można zamówić wybrane produkty z aktualnej oferty sklepu, by w czwartek „same”, bez biegania po targach i bazarach oraz bez dźwigania ciężkich siat, zawitały u nas w domu. Aktualnie w ofercie sklepu znajdują się głównie warzywa korzeniowe, ziemniaki, jabłka, ale też na przykład jarmuż. Poza warzywami i owocami zamówicie też ekologiczne kasze i makarony, przetwory, jajka zerówki oraz wspaniały żytni chleb na zakwasie. Jak na drugą połowę zimy oferta sklepu, choć silnie związana z sezonem, jest dość bogata. Nie mogę się doczekać, aż zobaczę wiosenno – letnią skrzynkę cartofelka pełną ekologicznych nowalijek, truskawek, malin i… nie będę dalej wymieniać, bo zrobiłam się głodna.

Gdy dowiedziałam się o cartofelku i skontaktowałam z Anią i Przemkiem, przede wszystkim interesowało mnie, skąd wziął się pomysł i jak to wszystko działa. Kiedy zaczęłam z nimi rozmawiać i usłyszałam, jak ciekawymi ludźmi są poszczególni producenci, zapragnęłam wybrać się z nimi na cotygodniową wyprawę po warzywa. Ania i Przemek chętnie się zgodzili, dzięki czemu pewnego zimnego i ciemnego poranka zostałam wywieziona w Lubelskie. Po obowiązkowej wizycie w piekarni w Niemcach, najpierw zawitaliśmy do Brzostówki w gminie Serniki, gdzie działa grupa Brzost-eko. Stamtąd pochodzą między innymi cartofelkowe marchewki, ziemniaki, kapusty i czosnek. Następnie udaliśmy się w kierunku Woli Skromowskiej, gdzie znajduje się wielokrotnie nagradzane towarowe gospodarstwo ekologiczne Państwa Urszuli i Piotra Osików. Właściciele oprócz hurtowej produkcji ekologicznych warzyw i owoców znajdują również pasję i czas na tworzenie modelowych poletek oraz inne formy promocji rolnictwa ekologicznego. W gospodarstwie przywitała nas uśmiechnięta i rozmowna Pani Urszula wraz ze swoim wspaniałym jarmużem, kapustą włoską, cebulą i brukselką. Tą ostatnią Pani obiera własnoręcznie, żeby śliczna i gotowa do przyrządzenia trafiła do odbiorców. Takiego podejścia nie znajdziecie (prawie) niegdzie indziej. Piszę „prawie”, ponieważ kolejnym punktem programu była Dąbrówka, gdzie Pan Tomek Grela vel Pan Pieczarka ma swoją ekologiczną pieczarkarnię. Chętnie pokazuje nam fermentującą pryzmę kompostu i piwnicę, w której rosną pieczarki. Akurat trafiliśmy na moment wymiany kompostu, ale nic straconego, bo wkrótce będziecie mogli przeczytać w antidatum osobny artykuł o Panu Tomku i jego grzybach. Z pewnością usłyszycie też jeszcze o Państwu Monice i Ireneuszu Mazurkach, którzy w swoim gospodarstwie w Woli Czołnowskiej hodują szczęśliwe i wychuchane krowy, z których mleka produkują sery twarogowe i dojrzewające. Oprócz tego pieką dla cartofelka najlepszy chleb, jaki kiedykolwiek jadłam. Ekologiczne żyto potrzebne do jego wyrobu uprawiają sami, a w mąkę przekształca je zaprzyjaźniony młynarz. Na koniec w Sielcach koło Końskowoli Przemek kupuje jeszcze zamówione jajka i możemy wracać do Lublina.

Teraz trzeba rozdzielić te wszystkie dobra pomiędzy odbiorców. Zamówienia są dostarczane w estetycznych skrzynkach z heblowanego drewna lub kartonowych pudełkach. Są one rozwożone do klientów z uwzględnieniem ich pory powrotu do domu. Takie indywidualne podejście do odbiorcy bardzo ułatwia i umila kontakt z firmą. Jeżeli zatem chcecie odżywiać siebie i swoją rodzinę, a nie tylko jeść, koniecznie zwróćcie uwagę na działalność Ani i Przemka, bo to inicjatywa w Lublinie unikatowa. Wkrótce nadejdzie wiosna i miło będzie cieszyć się smakiem młodych rzodkiewek, sałaty i szczypiorku bez myśli, że są one nasączone chemią i być może wkrótce zaczniemy świecić w ciemnościach. A w maju pojawią się truskawki…

Koniecznie przeczytaj całe lutowe wydanie magazynu antidatum.

Łucja