dkf1

 

Skojarzenie może wydać się banalne, ale pierwsze strofy wiersza Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego same się narzucają podczas seansów w kinie ABC. W przybytku dziesiątej muzy o tej lapidarnej nazwie działa Dyskusyjny Klub Filmowy „16”. Określenie także krótkie, ale zdecydowanie powinno zapaść w pamięć każdego lubelskiego miłośnika filmu.

Jedno z nielicznych już dzisiaj nad Bystrzycą małych kin, działa przy Dzielnicowym Domu Kultury „Czechów”. Całe przedsięwzięcie znalazło przyczółek w architektonicznie niepozornym, chociaż pod względem rozmiarów trudnym do pominięcia pawilonie handlowo-usługowym przy ul. Kiepury 5. Można powiedzieć, że w otoczeniu wysokich bloków dużego osiedla mieszkaniowego niczym w betonowym organizmie bije serce pasji do kina ożywiane przez ludzi, którzy od lat tworzą DKF i tych, którzy wciąż chętnie zasiadają przed dużym ekranem, nawet jeśli ustępuje on pod względem rozmiarów kinom z pomarańczowym lub różowym logo.

Kino ABC prowadzi szeroką działalność. Obok repertuaru spod tego szyldu, w którym znajdziemy co smakowitsze produkcje popularne (czyli takie, które obejrzeć można także w innych lubelskich kinach), kino familijne oraz filmy festiwalowe; czekają nas również przeglądy w ramach DKF „16”. Filmy to jednak nie wszystko, bowiem „szesnastka” chętnie gości ludzi kina: twórców, krytyków filmowych, a także organizuje wystawy filmoznawcze. Przy kinie ABC działa również Studium Wiedzy o Filmie organizujące zajęcia edukacyjne dla dzieci i młodzieży.

Historia Dyskusyjnego Klubu Filmowego „16” sięga 1987 r. Powstał on w efekcie połączenia mniejszych klubów „ABC” i „Muzy”. Przez pierwsze dwa lata działalności program „Szesnastki” opierał się na filmach pozyskiwanych zarówno z oficjalnych, jak i nieoficjalnych źródeł. Dostęp do obrazów tej ostatniej kategorii, najbardziej pożądanych, był możliwy za pośrednictwem DKF-u „Bariera”, dzięki jego kontaktom z ambasadami i instytutami kultury innych państw. W 1989 roku z oczywistych względów formuła działalności DKF-u uległa zmianie. Większy dostęp do filmów pozwolił łączyć je w monograficzne cykle. Ta zasada utrzymywana jest do dziś. Aktualnie, w każdy weekend możemy oglądać filmy w ramach przeglądu „Laterna magica”. Jego organizatorzy zapraszają na soboty tematyczne. W chwili ukazania się tego numeru antidatum za sobą będziemy mieli już „sobotę oscarową” podczas której była możliwość obejrzenia nominowanych polskich produkcji („Ida”, „Joanna”, „Nasza klątwa”), ale nadal będzie szansa, by wybrać się na „sobotę bluesową” (21.03). Podczas tego wieczoru zaistnieje możliwość obejrzenia kinowej odsłony mini-serialu „The Blues” w dwóch częściach. Na maj zaplanowano przegląd tematyczny pod tytułem „Poetyckie inspiracje X muzy”. Podczas takich wiosennych przeglądów widzowie mają również okazję oglądać filmy zebrane pod takimi hasłami jak m. in. „Film – synteza sztuk”, czy „Kino autorskie”. W repertuarze pojawiają się również pełnometrażowe filmy dokumentalne. Tradycyjnie jesienią odbywa się przegląd zatytułowany „PS. Post Scriptum”.

„Szesnastka” konsekwentnie realizuje cel przybliżania widzom najciekawszych zjawisk europejskiej kinematografii. Początkowo tendencja ta zarysowała się w prezentacji dorobku wybranych twórców kina francuskiego (w ramach Dni Kultury Francuskiej), a obecnie ujawnia się głównie w tym, że na ekranie zobaczyć możemy obrazy powstałe w bardzo różnych zakątkach Europy, m. in. kino skandynawskie, czeskie czy rosyjskie. Na ekranie zatem czeka nas absolutny tygiel kulturowy.

Oprócz tego, że na Czechowie obejrzeć można wiele niezwykle interesujących, tzw. „niszowych” nowości filmowych, to mamy tutaj również niepowtarzalną okazję, by co jakiś czas powracać do filmowej klasyki. W ramach filmowego kanonu, który, jak zaznaczają organizatorzy, pojawia się w każdym przeglądzie, można było do tej pory obejrzeć wybrane dzieła kina niemego. Projekcjom takich filmów towarzyszy taper, co pozwala współczesnym widzom poczuć się jak w jednym z międzywojennych lubelskich kin.

Odrębnym obszarem działalności DKF „16” są pokazy animacji. Do tej pory zaprezentowano publiczności realizacje wybranych twórców polskich (m. in. Jana Lenicy czy Antoniego Czeczota). Obecnie pokazywane są również produkcje węgierskie i brytyjskie.

Posługując się językiem marketingowym można by powiedzieć, że oferta „Szesnastki” jest bogata i zróżnicowana. Obok najdawniejszych dzieł kinematografii pojawiają się nowości, obok kina „niszowego”, trudnego i wymagającego – produkcje lekkie, ale z górnej półki, obok uznanych dzieł – filmowe odkrycia. Kino łączy tradycyjną formułę DKF-u ze zręcznymi zabiegami promocyjnymi. Wierni widzowie otrzymają piąty bilet gratis, a każdy może się zapisać na newsletter z aktualnym repertuarem. Wydaje się jednak, że miłośnicy filmu, jeśli chociaż raz zakosztują przyjemności zasiadania w sali kina ABC, dobrowolnie z niej nie zrezygnują. Takie to bowiem małe kino, gdzie nikt nie przysłoni nam ekranu gigantycznym pudłem popcornu i nie karze oglądać reklam przez dwa kwadranse poprzedzające projekcję. Nie potrzeba tutaj również Transformersów 3d, żeby wzbudzić emocje. Tych na Czechowie nie zabraknie, a kino ABC sprzyja ich przeżywaniu jak żadne inne. Pozostaje jedynie pozazdrościć mieszkańcom dzielnicy, że to właśnie przy ul. Kiepury znajduje się jeden z ostatnich bastionów dobrego, zaangażowanego kina.

Więcej informacji na temat kina „ABC”, a przede wszystkim repertuaru i najbliższych wydarzeń można odnaleźć na stronach:

facebook.com/Dkf16

dkf16.blogspot.com

Koniecznie przeczytaj całe marcowe wydanie magazynu antidatum.

Artur