m3

 

16 kwietnia 2015 roku odbyło się uroczyste otwarcie Stałej galerii rzeźb Adama Myjaka w Gardzienicach. Od tego dnia Ośrodek Praktyk Teatralnych Gardzienice będzie nam się mógł kojarzyć nie tylko z nowatorskimi rozwiązaniami teatralnymi, pięknie odrestaurowanym pałacem usytuowanym na skarpie nad doliną Giełczwi, ale i współczesną rzeźbą najwyższej próby. Uroczystość zaplanowana na czwartkowe popołudnie była ukoronowaniem trwających kilka miesięcy przygotowań.

Najpierw była decyzja samego Profesora Myjaka, on wybrał też grupę dziesięciu rzeźb przeznaczonych do wyeksponowania w nastrojowych, emanujących ciepłem białego kamienia, ale ekspozycyjnie trudnych piwnicach gardzienickiego pałacu. 27 listopada 2014 r. już formalnie w akcie darowizny, kolekcja została przejęta na mocy umowy pomiędzy Autorem i dyrektorem Ośrodka Praktyk Teatralnych „Gardzienice” Włodzimierzem Staniewskim. A potem już ustawione rzeźby zaczęły oswajać się z przeznaczoną dla nich przestrzenią. Piwnice, jak na cele ekspozycyjne, są ciasne, trudno w nich o „odejście” dla eksponatu. Ich walorem jest faktura kamiennych ścian, wyjątkowo subtelny koloryt wapienia i krzywizny łuków sklepiennych. Rzeźby ustawione na ciemnych kubusach cokołów stoją, tak zwyczajnie, jedne wstawione w kąt, inne wysunięte na środek, co daje możliwość obchodzenia ich dookoła. Wszystkie są jednak w bezpośredniej bliskości potencjalnego widza. To daje możliwość, wręcz zmusza do interakcji. Możemy dialogować z nimi patrząc na zastygłe w bezruchu, ale wymowne usta, szukając kontaktu ze wzrokiem, choć to ledwo zarysowane oczodoły. To nie jest nastrój muzealnej sali, a raczej przestrzeń na intymne spotkanie. Miejmy nadzieję, że wtedy, gdy medialny szum związany z otwarciem galerii opadnie, gdy okazjonalni widzowie przyciągnięci urokiem nowości rozjadą się już do domów, albo będą zajęci uczestnictwem w nowych wernisażach, przyjdzie czas dla autentycznych odbiorców. W atmosferze ciszy i skupienia, w samotności, będzie można zejść do pałacowych piwnic i zwyczajnie pobyć tutaj. Sprzyjać temu będzie także oddalenie od Lublina. Zobaczyć Myjaka w Gardzienicach przyjadą tylko ci, którzy mają taką potrzebę. Gardzienice oferują nam jeszcze coś, moim zdaniem bardzo ważnego – komplementarność sztuk i doznań. Stare i nowe, tradycyjne i nowatorskie. Już sama formuła teatru „Gardzienice” jest nieustannym dialogiem tradycji i współczesności. Nowożytna architektura pałacu i współczesna rzeźba tą korespondencję sztuk, przeszłości i teraźniejszości jeszcze mocniej wydobywa. A wszystko to zanurzone w pałacowym parku, który także jest zinterpretowaną przez naszych ziemiańskich przodków formą natury. Od kilku lat cały zespół otacza wysoki kamienny mur. Mam nadzieję, że nie jest on barierą dla „intruzów”, bo rzeczywiście może trochę onieśmielać. Spodziewam się, że dla wszystkich ciekawych bramy Gardzienic zawsze są otwarte.

Wyeksponowane w piwnicach rzeźby pochodzą z okresu 2000 – 2015 r. Większość z nich to głowy i popiersia wykonane w technice terakoty szkliwionej i brązu. Na tle otoczenia uderzają techniką opracowania powierzchni – fakturą i kolorem. Raz szorstkie, jakby przetarte, innym razem połyskliwe z „wykwitami” intensywnego koloru – wysyconej czerwieni. Rzeźba z brązu z cyklu „Figury” (2010) odbiega charakterem od skupionych, bryłowatych popiersi, jest ostra i przestrzenna. W technice barwionej żywicy poliestrowej powstała figura ludzka wychodząca poza kanon popiersia – cykl „Inspiracje” (2000).

Otwarcie „Galerii” odbyło się w hallu głównym pałacu. Profesor Adam Myjak i dyrektor Ośrodka Praktych Teatralnych „Gardzienice” Włodzimierz Staniewski – główni bohaterowie wydarzenia, „królowali” na schodach głównych, ponad przybyłymi gośćmi. Towarzyszyła im Zuzanna Zubek-Gańska, kurator Galerii Gardzienice. Po okolicznościowych przemówieniach zeszliśmy na dół obejrzeć dzieła Profesora. Nie zabrakło też poczęstunku, tradycyjnie towarzyszącego wernisażom. Gości przybyło bardzo wielu. Byli profesorowie Akademii Sztuk Pięknych, studenci Profesora Myjaka z Warszawy i Lublina, osoby związane z Teatrem Gardzienice, przedstawiciele środowisk kultury z Lublina i wielu indywidualnych gości z różnych miejsc w Polsce.

Po obejrzeniu ekspozycji, rozmowach o sztuce i przyjacielskich pogaduszkach, był też czas na spacer po pałacowym parku. Ładny wiosenny dzień wręcz do tego zachęcał.

Koniecznie przeczytaj całe majowe wydanie magazynu antidatum.

Andrzej