agaf_design_22

 

Agnieszka Fornalewska-Hill, Lubelanka z urodzenia, a teraz także z wyboru, ukończywszy studia wyjechała do Londynu. Tam po raz pierwszy zetknęła się ze światem designu zwanego również dizajnem. Zaczęła ten świat zgłębiać czytając czasopisma, odwiedzając galerię i po prostu rozglądając się dookoła siebie. Po niedługim czasie wiedziała już, że projektowanie pięknych przedmiotów i ich kompozycji jest tym, co chce robić w życiu. Po ukończeniu studiów w London Design School oraz multidyscyplinarnych kursów dla projektantów w Central Saint Martins College of Arts and Design rozpoczęła pracę w jednej z londyńskich firm projektowych, Design House, która zajmowała się kompleksowym projektowaniem przestrzeni. Agnieszka stała się autorką aranżacji wielu wnętrz prywatnych, a także komercyjnych. Pracę kontynuowała jako samodzielny projektant także po powrocie do Lublina.

Kiedy kilka lat temu Agnieszka wraz z mężem kupili drewnianą chatę w jednej z podlubelskich wsi, podczas prac porządkowych na podwórku, przy wyrywaniu z ziemi naręczy dorodnych pokrzyw, Agnieszka natknęła się na stary, poobijany metalowy emaliowany kubek. To była jedna z tych chwil, które zdarzają się nie tylko w książkach i, z pozoru błahe, zmieniają nasze życie. Zmęczoną ciężką pracą projektantkę uderzyło piękno formy z pozoru pospolitego przedmiotu. Agnieszka podkreśla, że spojrzała na kubek zupełnie świeżym okiem, bez nostalgicznych naleciałości, ponieważ to emaliowane naczynie wcale nie kojarzyło jej się z dzieciństwem, czy domem babci, jak wielu z nas. W tamtej chwili zrodziła się myśl, aby zachować formę kubka nadając jej jednocześnie walory funkcjonalności i przystosowując do potrzeb współczesnego odbiorcy.

Od tamtej chwili nasza bohaterka zainteresowała się technikami wytwarzania ceramiki, które do tej pory znała jedynie powierzchownie. Zaczęła sama eksperymentować z różnymi rodzajami glin i glinek, a kurs w The School of Glass and Ceramic na Bornholmie tylko częściowo zaspokoił jej głód informacji. Okazało się, że jednak nie wszystko możemy znaleźć w zasobach Internetu, jednak Agnieszka nie traciła zapału i w końcu dopięła swego. W 2013 roku powstało studio ceramiki użytkowej Agaf Design. Jego wytwory już dawno wyszły poza flagowy kubek, a projektantka, choć często nawiązuje do często niedocenianych form, takich jak PRL-owska musztardówka, czy puszka po pomidorach, chętnie tworzy też zupełnie nowe kształty, które zadziwiająco pasują do tych inspirowanych historią. Misją Agnieszki jest ocalenie pięknych kształtów „pospolitych” przedmiotów poprzez ich zaprezentowanie w bardziej szlachetnym i funkcjonalnym materiale niż tanie szkło, czy blacha. „Emaliowany” kubek wykonany z porcelany lub porcelitu nie nagrzewa się od gorącego napoju, nie parzy w usta lub dłonie, można go myć w zmywarce, i co najważniejsze, doskonale pasuje zarówno do inspirowanego tradycją, jak i do bardzo nowoczesnego wnętrza. Ważną cechą projektów Agnieszki jest to właśnie łączenie kontrastowych elementów – szlachetnego materiału z „tanią” formą lub elementów „wysokiego” rzemiosła z tym masowym, co widać jak na dłoni w przypadku falowanej puszki po pomidorach z uchem zaczerpniętym prosto z porcelanowej filiżanki. Takie połączenia, podobnie jak wprowadzanie metalizowanych elementów nadają projektom świeżości i wprowadzają element zaskoczenia.

Esencją stylu Agnieszki jest dostrzeganie piękna w najzwyklejszych z pozoru przedmiotach, dystans do jego wysokości designu, zabawa formą i chęć dotarcia do każdego, komu nie jest obojętna forma, tworzywo i pochodzenie używanych przedmiotów. Jeżeli pomyślimy, że jednym z bodźców do powstania Studio AgafDesign był wydarty ziemi emaliowany kubek, możemy dojść do wniosku, że w każdej chwili i każdym miejscu może „dopaść” nas coś dobrego, a to szalenie ekscytujące!

Marki AgafDesign nie znajdziecie na lubelskich Wzorach tylko dlatego, że w tym samym czasie bierze udział w London Design Festival. Na szczęście nie musicie jechać do Londynu, aby kupić swój kubek i poznać jego autorkę. Wystarczy, że w weekend wybierzecie się na Archidiakońską 6 w Lublinie.

Koniecznie przeczytaj całe wrześniowe wydanie magazynu antidatum.

Łucja