brygidki1

 

Kościół p.w. Wniebowzięcia NMP Zwycięskiej to jeden z najstarszych i najciekawszych zabytków Lublina. Ufundowany przez Władysława Jagiełłę jako dziękczynne votum po zwycięstwie nad Krzyżakami pod Grunwaldem, powstawał w kilku etapach do lat 30-tych XV wieku. Król osadził przy kościele zakon brygidiański. Konwent z dwoma liniami, męską i żeńską przybył do Lublina już w 1412 roku. Przylegające do kościoła dwa skrzydła klasztorne: północne dla brygidów i południowe dla brygidek, ukończono po 1430 roku. Całe założenie wysunięte daleko poza mury miejskie, narażone było na ataki zewnętrzne, dlatego też w I poł. XVI wieku, cały zespół wraz z ogrodem klasztornym otoczono murami obronnymi, w ten sposób wzmacniając także system obronny miasta.

Najbardziej dynamiczny rozwój lubelskiego konwentu przypada na wiek XVII, kiedy to za sprawą dwóch niesłychanie aktywnych kobiet: ksieni Agnieszki Jastkowskiej, a potem Doroty Firlejówny, najpierw usunięto brygidian, a potem wprowadzono nowicjat, co przyspieszyło liczebny rozwój konwentu. Zaowocowało też dalszą rozbudową klasztoru, który przybrał kształt czworoboku z wewnętrznym dziedzińcem. Z inicjatywy ksieni Doroty Firlejówny przebudowano kościół, w najważniejszych pomieszczeniach klasztoru, kapitularzu i refektarzu, sklepienia pokryto dekoracjami sztukatorskimi o formach renesansu lubelskiego. Tego typu dekoracje wzbogaciły też sklepienie prezbiterium – chóru zakonnego. Firlejównie kościół zawdzięcza też nowy zespół ołtarzy i stall zakonnych z bogatym programem malarskim w zapleckach, obrazującym życie i działalność założycielki zakonu, św. Brygidy Szwedzkiej i cykl obrazów emblematycznych, dziś wprawionych w ławki w nawie.

W epoce nowożytnej konwent lubelski był najważniejszym i najdynamiczniej rozwijającym się klasztorem zakonu św. Brygidy na ziemiach Korony.

Dzisiaj we wnętrzu kościoła dominują elementy liturgicznego wyposażenia – neogotyckie ołtarze i ambona – z początków XX wieki, wprowadzone tu w wyniku gruntownego remontu przeprowadzonego za sprawą ówczesnego proboszcza księdza Jana Władzińskiego, historyka, miłośnika zabytków i monografisty kościoła.

Obecnie kościół przeżywa swoją drugą świetność. Dzięki kompleksowemu remontowi i pracom rewaloryzacyjnym, przeprowadzonym z inicjatywy obecnego rektora księdza Dariusza Bondyry, w oparciu o grant ze środków unijnych, nie tylko odzyskał dawny blask, ale jeszcze aktywniej włączony został w sieć turystyczną, obrazującą przeszłość i kulturę naszego miasta. W architektoniczną strukturę kościoła wkomponowano niewielkie muzeum, wykorzystujące chór muzyczny, trudną przestrzeń wieży i strych kościelny. Z przestrzeni nawy zejść można do części krypt pod posadzką kościoła, gdzie między innymi wyeksponowano relikty pochówków brygidiańskich. Mimo, że kościół przywrócono do pełnego kultu i celów turystycznych już kilka lat temu, wciąż zaskakiwani jesteśmy kolejnymi obiektami ruchomego wyposażenia, które po gruntownej konserwacji wracają do wnętrza świątyni. Widać, że ksiądz rektor pojmuje swą misję jako długofalowy proces działań, które warunkowane są aktualnymi możliwościami finansowymi i długotrwałością procesów konserwacji. Stosunkowo niedawno w prezbiterium zawisły kolejne obrazy z XVII i XVIII wieku, a wśród nich – na ścianie południowej – płótno dużych rozmiarów ze sceną Wniebowzięcia NMP, prawdopodobnie XVII-wieczny obraz ołtarza głównego z czasów Doroty Firlejówny. Ponieważ nowożytne wyposażenie brygidiańskiej świątyni zostało w XIX wieku w dużej części rozproszone, spodziewać się można, że jeszcze niejedno może nas zaskoczyć. Natomiast, jeśli chodzi o gotycką fazę kościoła, wydawać się mogło, że do odkrycia jest już niewiele – oczywiście poza nowymi interpretacjami w oparciu o istniejące źródła materialne i archiwalne.

Ale tuż przed świętami, bywalcy tego kościoła, głównie wierni od lat z nim związani, ale i nowi, których przyciągnęła nie tylko aktywność duszpasterska, ale i nowa szata świątyni po remoncie, z zaskoczeniem odkryli kolejny zabytek. Obiekt niepozorny i umieszczony w stosunkowo mało eksponowanym miejscu – gotycka płyta nagrobna z motywem heraldycznym i inskrypcją. Ci, którzy oczekiwaliby dzieła wyjątkowego będą nieco zawiedzeni. Obiekt nie jest spektakularny, nie jest nawet kompletny. To zaledwie destrukt płyty, która pierwotnie wprawiona była w posadzkę lub ścianę kościoła. Rozszerza ona jednak grupę najstarszych artefaktów pochodzących z fazy gotyckiej. Dotychczas znane nam były trzy takie obiekty: XV- wieczny krucyfiks – poddany konserwacji podczas ostatniego remontu; obraz tablicowy przedstawiający św. Brygidę Szwedzką – najprawdopodobniej jedyny gotycki obraz tablicowy z wyobrażeniem tej świętej zachowany do dzisiaj w Polsce – obecnie na zasuwie ołtarza głównego; fragment XV-wiecznej polichromii z bardzo rozbudowanym programem ikonograficznym, w którym rozpoznać  można konny orszak dworski, może przedstawienie króla Władysława Jagiełły po zwycięskiej bitwie z Krzyżakami. Relikty malowideł oglądać możemy na strychu kościoła – umiejętnie włączone zostały w ciąg ekspozycyjny muzeum. Dotychczas dostępne były jedynie specjalistom. Ich ikonografia budzi zrozumiałe emocje, wszak kościół jest pomnikiem zwycięstwa nad największym wrogiem Królestwa w XV wieku i wielce prawdopodobnym jest, że program malowideł oscylował wokół tego wydarzenia. Wpisuje się także w ideową wymowę innych zespołów malowideł powstałych inicjatywy króla. Mniej zorientowanym warto uświadomić, że nawa kościoła pierwotnie przykryta była stropem płaskim, dopiero w XVII wieku zastąpionym archaicznym już wówczas sklepieniem gotyckim. Z tego też powodu malowidła znalazły się ponad przestrzenią wnętrza nawy, i pewnie tylko dzięki temu przetrwały do dzisiaj. Odkryto je pod koniec XIX wieku.

Ciąg dalszy przeczytasz w styczniowym wydaniu magazynu antidatum.

Andrzej