Uwielbiam cukinię. Moim zdaniem jest to najbardziej uniwersalne warzywo (no, może oprócz ziemniaków). Można z niej robić zupy, sałatki, dodawać do makaronów, ryżu i wypieków, zarówno słodkich, jak i słonych. Słynny jest pasztet z cukinii, ale też piernik z jej udziałem. Może stanowić zarówno dodatek, jak i grać pierwsze skrzypce, na przykład nadziana i upieczona. W zależności od użytych przypraw i sposobu obróbki może mieć tysiące twarzy. Mniej-więcej od grudnia do czerwca tęsknię za nią i ubolewam nad słabą jakością oraz wysoką ceną dostępnych w warzywniakach egzemplarzy. Są wodniste i bez smaku. Jako rekompensata tych katuszy, około połowy lipca zaczyna się szaleństwo: w sklepie pojawiają się świeże i piękne młode cukinie w sezonowych cenach. Wtedy jemy je praktycznie w każdym daniu. Ulubionym szybkim obiadem środka lata staje się makaron z cukinią i serkiem mascarpone. Na śniadanie lub kolację z powodzeniem można zaserwować omlet z kawałkami cukinii, chili i cebulą, a w przypływach entuzjazmu kulinarnego nawet upiec pizzę z białym sosem, cukinią i innymi dodatkami.

Około połowy sierpnia pojawia się lekki przesyt ukochanym warzywem. Cóż jednak zrobić, gdy w tym czasie na grządkach w ogrodzie rodziców cukinie dojrzewają z taką prędkością i w takiej ilości, że nie nadążamy ich przejadać nawet z pomocą rodziny i znajomych? Jedynym rozwiązaniem jest bardzo się starać. Oddałabym wiele za sposób na zachowanie cukinii na zimę w jej atrakcyjnym, jędrnym kształcie. Cukinia zamrożona nadaje się moim zdaniem tylko do zupy, ponieważ traci całą sprężystość pozostając jedynie miękkim i sflaczałym cieniem samej siebie. To samo dzieje się z cukinią pasteryzowaną w wodnej zalewie.

Inspiracji na kolejne potrawy z udziałem można szukać w Internecie, książkach i czasopismach. Czasami dostarcza ich też własna grządka. Tak się stało w przypadku naszej ulubionej sałatki z grillowaną cukinią. Niedaleko cukinii, zaraz za piaszczystą ścieżką, rośnie kilka krzaków pomidorków koktajlowych. Świeżo zebrane, jeszcze rozgrzane słońcem są najpyszniejszą rzeczą na świecie, stanowią kwintesencję lata. Nieco dalej, za kilkoma rządkami ukochanych przez moją siostrę buraczków, pysznią się krzaki bazylii. Na rabatce ziołowej możemy znaleźć też świeże oregano i czosnek. Tą kulinarną kompozycję należy dopełnić jedynie oliwą z oliwek, kilkoma kulkami mozarelli i dobrym pieczywem.

Ciąg dalszy przeczytasz w trzecim wydaniu magazynu antidatum

Łucja