tomaszów3

 

Dawna ceramika to wdzięczny przedmiot kolekcjonerstwa, ale też przykład bogatych tradycji przemysłowych i artystycznych. Także i Lubelszczyzna może pochwalić się dokonaniami na tym polu. Wprawdzie produkcję manufaktur Tomaszowa, Zwierzyńca, Lubartowa traktować można niemal jako wydarzenia epizodyczne, bo żywot tych wytwórni trwał niewiele dłużej niż kilkadziesiąt lat, ale poziom artystyczny porównywalny z wyrobami Korca i Baranówki, zasługuje na utrwalenie w świadomości nie tylko znawców, ale i ludzi ogólnie zainteresowanych kulturą materialną i artystyczną naszego regionu w przeszłości.

Dziś wyroby Tomaszowa oglądać można zaledwie w kilku muzeach: w Lublinie, Tomaszowie, MN w Warszawie, MN w Krakowie oraz nieliczne egzemplarze w kolekcjach prywatnych.

Manufaktura w Tomaszowie Lubelskim założona została w 1794 roku z inicjatywy Aleksandra Augusta Zamoyskiego. Zainspirował go do tego działania przykład wuja – Józefa Czartoryskiego, który był właścicielem Korca. Roztocze, a wraz z nim i Tomaszów leżały w granicach zaboru austriackiego. Władze w Wiedniu popierały rozwój przemysłu krajowego. Tak więc wola inicjatora i polityka gospodarcza Austrii sprzyjały pomyślnemu rozwojowi tej inicjatywy. Podstawową trudność stanowił brak lokalnego surowca niezbędnego do produkcji fajansu i porcelany. Odpowiednie glinki sprowadzano z Wołunia, z odległych o ok. 50 kilometrów Połyńca i Kamionki Wołoskiej.

Zamoyski nie tylko wzorował się na swym wuju, ale i podkupił dyrektora jego fabryki w Korcu – Franciszka Mezera, który objął zarząd manufaktury w Tomaszowie. Zamoyski darował tereny pod wytwórnię, sfinansował wzniesienie zabudowań manufaktury. Inicjatywa rozwijała się pomyślnie. Mezer miał bardzo dobrze opanowaną technikę produkcji fajansu i kamionki i w pierwszym okresie działalności nie wytwarzał jeszcze porcelany. Faktycznie zakład prowadzili brat Franciszka Michał Mezer oraz szwagier Tadeusz Ziaiński.

Rozszerzenie asortymentu o wypał porcelany datuje się od 1806, zapewne po o przeszkoleniu pracowników i zapewnieniu źródeł dostawy odpowiedniej glinki. Od tego momentu rozpoczął się okres prosperity zakładu. Liczba pracowników wzrosła do ok. 50. Wyroby sprzedawano nie tylko w Jarosławiu, Tarnowie, Lwowie, ale wysyłano też na Węgry i Wołoszczyznę. Otwarto też własny skład w Warszawie. Dalszemu rozwojowi nie sprzyjały jednak zmiany polityczne. Po powstaniu Księstwa Warszawskiego, w 1809 roku Tomaszów przyłączono do niego. Złoża glinek zostały po austriackiej stronie granicy. Obłożenie materiału cłem spowodowało wzrost kosztów produkcji. Także główne rynki zbytu znalazły się za granicą. Austria broniąc się przed konkurencją również na gotowe wyroby ceramiczne nałożyła wysokie cła importowe. Natomiast Królestwo Polskie pozostawiło cła na obce towary na bardzo niskim poziomie. Taka sytuacja spowodowała pogarszanie się kondycji manufaktury. Kierownictwo przedsiębiorstwa obejmuje syn Franciszka Mezera – Karol. Zabiega o korzystne warunki dla zbytu wyrobów na terenie Królestwa, poszukuje nowych źródeł pozyskania glinek. Znajduje je w Łagowie na Kielecczyźnie, ale nie uzyskuje zgody rządu na ich wydobycie. Mimo licznych przeciwności i ograniczenia produkcji, wyroby Mezera znajdują uznanie – na wystawie w Warszawie w 1821 r. wyroby Tomaszowa uzyskują trzy złote medale. To jednak nie zmienia kondycji przedsiębiorstwa. Hieronim Łopaciński sięgając do zestawień statystycznych województwa lubelskiego odnotowuje drastyczny spadek wielkości produkcji. Działalność manufaktury wygasa ok. 1827 roku. W latach 40-tych podjęto nieudaną próbę jej reaktywacji, a ostatecznie zlikwidowano w 1846 roku.

Pomimo poziomu porównywalnego z innymi wytwórniami, manufaktura nie utrzymała się na rynku. Powodem były okoliczności polityczne i niefortunne położenie, które odcięło ją zarówno od źródeł surowca, jak i większości ryków zbytu gotowych wyrobów.

Krótki okres działalności i znikoma ilość zachowanych do dzisiaj egzemplarzy są powodem bardzo wysokiej wartości kolekcjonerskiej wyrobów Tomaszowa. Poza wymienionymi zbiorami muzealnymi trudno znaleźć je w antykwariatach, domach aukcyjnych czy na targach kolekcjonerskich. Zachowane wyroby najłatwiej rozpoznamy po sygnaturach. Są to: herb Zamoyskich – Jelita w uproszczonej formie trzech krzyżujących się kresek; nazwa wytwórni Tomaszów, albo samodzielna, albo w kombinacji z nazwiskiem dyrektora – Mezer. Występują też daty roczne. Czasami pojawiają się sygnatury malarzy w postaci inicjałów. Sygnatury są albo wyciskane, albo malowane przy użyciu zmiennych kolorów: czerń, czerwień, brąz, złoto.

Przeważającą część produkcji stanowiły fajanse w typie delikatnym. To za nie przyznano Mezerowi złote medale na wystawie w Warszawie. Mimo dominacji Korca i Baranówki, cechują je własne rozwiązania stylistyczne. W malaturach pojawiają się motywy patriotyczne, co możemy zauważyć na ciekawym kuflu z Muzeum Lubelskiego z przedstawieniem dwóch kosynierów stojących przed namiotem.

Bardziej wyrafinowane i technicznie i artystycznie są wyroby porcelanowe, produkowane w niewielkiej ilości. Wśród nich dominują filiżanki, albo pochodzące z serwisów kawowych, albo też tzw. „solitery”, czyli zestawy dla jednej osoby. Porcelana jest delikatna, a w kształtach dominują dwie formy, proste kubeczki bez uchwytu, lub filiżanki z jednym uchem, które płynnie łączy się z czarką, tworząc integralną formę. W dekoracji przeważają miniaturowe portrety sławnych ludzi, wykonane techniką „en grisaille”. Sądząc po repertuarze układały się one w serie, np. królów Polski, bohaterów narodowych. Zachowały się filiżanki z wizerunkami Kazimierza Wielkiego, Zygmunta Starego, hetmanów: Stefana Czarnieckiego, Karola Chodkiewicza. Z innych znanych postaci są: Napoleon, Adam Czartoryski, Stanisław Zamoyski, Stanisław Jabłonkowski. Mamy też scenki rodzajowe utrzymane w klimacie sentymentalnego malarstwa schyłku XVIII wieku. Na podstawkach filiżanek najczęściej występują herby portretowanych osób, lub bardziej rozbudowane, dekoracyjnie ujęte napisy objaśniające miniatury umieszczone na czarkach. Dopełnieniem efektów kolorystycznych były subtelne złocenia.

Przypuszczać można, że Zamoyski nie tylko zainicjował i sfinansował powstanie manufaktury, ale i jego zbiory artystyczne mogły być również niewyczerpanym źródłem pierwowzorów miniatur portretowych.

 Na tych przykładach możemy mówić wręcz o istnieniu w polskiej ceramice stylu narodowego, który odróżniał ją od kosmopolitycznych rozwiązań artystycznych, dominujących w wytwórniach europejskich

Mimo znikomej ilości zachowanych wytworów, manufaktura w Tomaszowie była wytwórnią niesłychanie ważną. Głownie za sprawą swego dyrektora Franciszka Mezera. To on był twórcą polskiej porcelany. Swoje zawodowe ambicje najpierw realizował w Korcu, a potem w Tomaszowie. Inni członkowie jego rodziny także związali swe losy z Zamoyskim i Tomaszowem.

Przełom XVIII i XIX wieku – pionierski okres w historii porcelany w Polsce, to w istotnej części także historia manufaktury fajansu i porcelany w Tomaszowie.

Dziękuję Muzeum Lubelskiemu w Lublinie za udostępnienie fotografii wytworów manufaktury tomaszowskiej, znajdujących się na ekspozycji. Odsyłam też na wystawę stałą, gdzie na żywo można obejrzeć nieliczne już dziś przykłady ceramiki z Tomaszowa.

Koniecznie przeczytaj całe kwietniowe wydanie magazynu antidatum.

Andrzej