monstrancja11

 

Przypomnijmy sobie najstarszy widok Lublina opisany przeze mnie w poprzednim miesiącu. Sztych Hogenberga i Brauna pokazuje Lublin jako potężne, pnące się ku górze swymi licznymi wieżami miasto. Jedno z najznamienitszych w Koronie Królestwa. O tej pozycji decydowała nie tylko ranga polityczna, ale przede wszystkim zapobiegliwość mieszczan, głównie kupców i rzemieślników. Miasto było też ośrodkiem kwitnącej kultury, której świadectwa czytelne są do dzisiaj. Jednak nie we wszystkich dziedzinach świadectwa te zachowały się równomiernie. Stosunkowo niewiele mamy wytworów lubelskich złotników. A przecież doskonale wiemy, że wśród mieszkańców miasta byli oni ważną grupą zawodową. Cech złotników założony został dopiero w 1566 roku, ale źródła mówią o mistrzach biegłych w tym fachu już w całym poprzednim stuleciu. Gdy w II połowie XVI wieku Lublin stał się ważnym centrum życia politycznego, także wyroby biżuteryjne i luksusowe srebra zyskały nowych nabywców pośród przedstawicieli elity władzy i bogatej szlachty licznie zjeżdżających na długie miesiące do grodu nad Bystrzycą. Że tak być musiało świadczy szybki wzrost pozycji złotników pośród innych mieszkańców. Licznie weszli oni do elity miasta, pełniąc ważne funkcje w radzie miejskiej. Około połowy XVII wieku działało w Lublinie aż trzydziestu siedmiu mistrzów. Niestety, mamy do czynienia z pewną dysproporcją, dużo więcej wiemy o tej produkcji ze źródeł, niż zachowanych obiektów. Tych przetrwało naprawdę niewiele. Najmniej wiadomo nam o wyrobach świeckich. Nieco lepiej sytuacja wygląda w przypadku sreber sakralnych – niewielka ich część przechowała się kościołach miasta i Lubelszczyzny. Głównie są to naczynia liturgiczne: kielichy, monstrancje i relikwiarze. Szczęśliwie w klasztorze oo. Dominikanów zachowała się monstrancja datowana na ok. poł. XVII wieku, jeden z najwybitniejszych wyrobów złotniczych okresu nowożytnego w Polsce. Dziś wszyscy możemy ją podziwiać w muzeum na krużgankach dominikańskich.

Warto uświadomić sobie, że wiek XVII jest jednym z najbujniejszych okresów rozwoju polskiego złotnictwa. Przyjęcie przez Polskę postanowień Soboru Trydenckiego, inicjującego odbudowę instytucji Kościoła katolickiego, dało impuls do nowych uposażeń i budowy kościołów. Wzrosło zapotrzebowanie na wyroby wyposażenia liturgicznego.

Interesująca nas monstrancja wyróżnia się pod każdym względem. Już jej rozmiary są imponujące. Jest wysoka na 122 centymetry i ma rozpiętość ok. 50 centymetrów. Cechuję ją doskonałe rzemiosło złotnicze, niesłychana lekkość ażurowej konstrukcji i wręcz zapierające dech efekty kolorystyczne. Na tle złoconego srebra pojawiają się bogate kolorystycznie formy wykonane techniką wielobarwnych emalii i klejnoty z kamieni szlachetnych: diamenty, rubiny, szmaragdy, kryształ górski, perły – oprawne w złoto. Warto prześledzić całą jej konstrukcję. Podstawę stanowi stopa o formie czteroliścia, w który wpisano kwadrat. Całą podstawę pokrywa gęsto dekoracja ornamentalna, a w jej polach wyznaczonych taśmami umieszczono kilkadziesiąt rozet o zróżnicowanych formach. Powyżej ornamentowany trzon zakończony został gruszkowatym nodusem o ośmiobocznym przekroju. Na nim umieszczone zostały cztery pełnoplastyczne hermy. Powyżej nodusa na boki wyrastają dwa ażurowe ramiona utworzone ze skręcających się wici roślinnych. Na zakończeniach splotów klęczą dwa aniołki w silnie pofałdowanych szatach. Podtrzymują one, a może bardziej jakby wprawiają w ruch glorię monstrancji. Gloria to najważniejszy element tego paramentu. W jej centrum znajduje się reservaculum – zamknięta oszklona puszka służąca do umieszczenia w jej wnętrzu konsekrowanej hostii. Gloria ma wyjątkowo subtelną formę. Z reservaculum wyrastają ułożone naprzemiennie proste i falujące promienie. Na ich tle mocniejszy akcent stanowi ornament chrząstkowo-małżowinowy, układający się w równoramienny krzyż. Jego górne ramię przechodzi w zwieńczenie, które tworzy grupa Ukrzyżowania z Matką Boską Bolesną i św. Janem Ewangelistą. U nasady promienistej glorii znajdują się małe pełnoplastyczne przedstawienia pelikanów karmiących swe młode. To jeden z powszechniej stosowanych motywów eucharystycznych.

Nasza monstrancja jest bezsprzecznie jedną z najbogatszych i najpiękniejszych, jakie zachowały się w Polsce z XVII wieku. Datowanie jej nie jest jednak sprawą prostą. Ponieważ nie zachowały się na niej żadne znaki złotnicze, podstawą do datowania są formy ornamentalne, które zdają się wskazywać na drugą ćwierć XVII wieku. Co do miejsca powstania także możemy mieć rozliczne wątpliwości. Czy był to Lublin? To pytanie wciąż otwarte. Niewątpliwie jest to wyrób polski, a nie import.

Jeżeli zaproponowane przez historyków sztuki datowanie byłoby słuszne, to nasza monstrancja staje się z jeszcze jednego powodu dziełem wyjątkowym. Jest ona najwcześniejszym znanym w Polsce przykładem monstrancji z ostensorium w formie promienistej glorii.

Osobnym zagadnieniem są zdobiące ją klejnoty. Wyroby biżuteryjne niewiadomego pochodzenia zostały zapewne użyte do jej przyozdobienia wtórnie. Pierwotnie były elementani biżuterii świeckiej. Być może jako wota trafiły do skarbca klasztornego.

Jak widać, jeden z najcenniejszych zabytków złotniczych naszego miasta wciąż czeka na odkrycie. Mimo wieloletnich badań więcej prowokuje pytań, niż daje odpowiedzi.

Epoka kontrreformacji, w której powstała monstrancja, lubowała się w artystycznej wystawności. Blask i splendor sztuki  były wyrazem hołdu składanego Bogu, ale i triumfu odradzającego się po kryzysie okresu reformacji Kościoła Katolickiego.

 Koniecznie przeczytaj całe lipcowe wydanie magazynu antidatum.

Andrzej