W pierwszy weekend września odbyła się w Lublinie długo oczekiwana i szeroko reklamowana szósta edycja Europejskiego Festiwalu Smaku. Lokomotywą marketingową festiwalu był koncert zespołu Omega, który bardzo się udał, a każdy uczestnik mógł zanucić, lub nawet głośno zaśpiewać jego najsłynniejszy utwór. Na scenie festiwalu oprócz węgierskiej gwiazdy wystąpili też m.in. Kayah, Shantel, Sztywny Pal Azji i Voo Voo.

Jednakowoż to nie o smak muzyczny chodziło twórcom festiwalu, dlatego jego najważniejszym elementem były wydarzenia o charakterze kulinarnym. Hasłem przewodnim było „7 potraw na 700 lat Lublina”. Historycy wybrali najciekawsze potrawy z każdego wieku, które mają trafić do kart siedmiu lubelskich restauracji. Po szczegóły należy udać się na stronę festiwalu. Można było też spróbować potraw charakterystycznych dla krajów, z którymi Lublin ma połączenie lotnicze w ramach cyklu „Latające Talerze”. Wielką popularnością wśród mieszkańców Lublina i turystów cieszył się Jarmark Inspiracji odbywający się na terenie Starego Miasta. Nie sposób wymienić wszystkich smakołyków, których można było spróbować. Stoiska z serami oszałamiały dużym wyborem i zapachem. Smakosze mogli spróbować gruzińskich przysmaków przygotowywanych praktycznie na ich oczach, a na wynos kupić ajvar. Dużą popularnością cieszyły się budki ze słodkościami, a zwłaszcza ta z baklavą oraz kluczami, śrubkami i muterkami odlanymi z czekolady, które po pokryciu warstwą kakao do złudzenia przypominały zardzewiałe żeliwne przedmioty. Obrazu kulinarnych przyjemności dopełniały w wielu rodzajach, potrawy żydowskie, tarty, marokańskie oliwki i wina z Egeru.

Gdy zmęczeni i szczęśliwi odwiedzający zeszli już całe Stare Miasto, okazywało się, że to wcale nie koniec, ponieważ wystarczyło przemierzyć kilkaset metrów, aby dotrzeć na teren browaru Perła przy ul. Bernardyńskiej, gdzie odbywał się Festiwal Piwa. Oprócz giełdy briofili odbył się Ogólnopolski Turniej Nalewek okraszony obecnością aktorów Bronisława Cieślaka oraz Jerzego Rogalskiego. Na błoniach za browarem na gości czekał pierwszy w naszym mieście Zlot Food Trucków. Każdy mógł znaleźć tu coś dla siebie, choć najbardziej ukontentowani mogli się czuć wielbiciele mięsa. Aleja serów niektórych przyciągała, a innych odpychała, jednak wszyscy z radością spędzali miło czas, ponieważ pogoda była piękna, jedzenie pyszne, a piwo zimne.

Czekamy z niecierpliwością na siódmą edycję festiwalu i jesteśmy bardzo ciekawi, czym tym razem zaskoczą nas organizatorzy.

Łucja